Dołącz do nas

Kibice SK 1964

GieKSa jest tylko jedna!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Wyjazd do Bełchatowa miał być dla nas chwilowym i przyjemnym wypadem, a przerodził się w kilka dużych problemów. Pierwszy dostaliśmy na starcie przy zamówieniu biletów, gdy okazało się, że ceny dla miejscowych w wysokości 15 złotych nie obowiązują nas, bo powołano się na „bilet jednorazowy bez karty kibica”, który kosztuje 25 złotych. W swojej wspaniałomyślności i dobroci zarząd GKS Bełchatów dał nam jednak cenę 20 złotych. Śmieszny i cwaniacki wybieg z takim zapisem, bo daje możliwość omijania przepisów i uchwał PZPN, które nakazują sprzedawać bilety kibicom gości w takiej samej cenie jak gospodarzom. Sprawa oczywiście trafiła już do odpowiedniej komórki w PZPN.

Drugi problem pojawił się na zbiórce, gdzie szalejąca POlicja po konferencji jaśnie nam panującego Donalda Tuska urządziła sobie zabawę „utrudnij życie kibicom”. Każdy autokar przeszedł kontrolę drogową, niektóre kilkukrotną i ostatecznie z sześciu autobusów dwa musiały zostać w Katowicach (jeden przez to że miał za dużo rdzy…). Sytuacja ta spowodowała, że nagle blisko sto osób zostało bez transportu. Części udało się zorganizować auta i dzięki temu pojawiło nas się w Bełchatowie 330 (1 zakazowicz). Szkoda bo mielibyśmy kolejny komplet w klatce gości. Dodać należy także, iż kontrola trwała prawie 1,5 godziny przez co na mecz przyjechaliśmy po rozpoczęciu spotkania. Podczas zbiórki w Katowicach sypały się także mandaty za wszystko. Tusk tuskiem, ale naprawdę trzeba nie mieć godności by wykonywać jego polecenia jak grzeczny pies.

Na sektorze mieliśmy ze sobą pięć flag – GieKSa jest tylko jedna, SK 1964, GieKSa, GoT i UG’03. Prowadziliśmy bardzo dobry doping, który swoje apogeum osiągnął podczas oprawy zaprezentowanej przez Ultras GieKSę (fotki i video w innych newsach). Oprawa była z jednym przesłaniem – GieKSa jest tylko jedna! Do tego odpaliliśmy kilkadziesiąt rac co dało niesamowity efekt i na kilka minut przerwało spotkanie toczone na murawie. Na sam koniec zaśpiewaliśmy piłkarzom „gdzie jest ta GieKSa piłkarze?” oraz „mniej niż zero”.

Po spotkaniu zaczął się problem numer trzy – nie dało się wyjść ze stadionu. POlicja otoczyła cały obiekt i nie wypuszczała nikogo bez kontroli i spisywania. Nam zapowiedziano, że możemy opuścić sektor jeśli każdy zostanie nagrany z dowodem osobistym przy twarzy. Nie zgodziliśmy się na to i siedzieliśmy dalej w klatce, ale po około godzinie dostaliśmy informację, że zbliżają się kolejne posiłki POlicji. Obawiając się pacyfikacji czy jeszcze większych prowokacji poddaliśmy się nagrywaniu. Trwało to bardzo długo, ale na szczęście przebiegło spokojnie. Ostatecznie przed 1:00 zameldowaliśmy się w Katowicach.

Parę słów o miejscowych – bardzo mało ludzi na stadionie co dziwi. Po pierwsze grali z nami, czyli najlepiej jeżdżącą ekipą w całej lidze, a po drugie na pewno elektryzowała ich możliwość pojedynku kibicowskiego z oryginalną GieKSą. Młyn mieli bardzo skromny – z naszej perspektywy wyglądał na 500-600 osób. Zaprezentowali oprawę o GieKSie do której odpalili kilka rac (z czego dwie powędrowały na murawę). Trochę napinki pod naszym adresem jednak przez większość meczu mimo korzystnego rezultatu niesłyszalni u nas (ale na to wpływ ma pewnie akustyka stadionu). Śmiesznie wyglądało jak zaczęli flagi ściągać, gdy spotkanie jeszcze trwało. Po meczu mieli podobne przejścia z policją co my – blokadę trybuny, pojedyncze wypuszczanie. Bardzo jesteśmy ciekawi w ilu zjawią się u nas na wiosnę.

Mimo żenującej postawy piłkarzy pozbawionych resztek ambicji oraz prowokacji POlicji udało nam się pokazać to co najważniejsze w kibicowaniu – pojechać na wyjazd, zaprezentować świetną oprawę i pokazać jak się dopinguje. Miejmy nadzieję, że cena jaką przyjdzie nam zapłacić za ten wyjazd nie będzie zbyt wysoka, ale jakakolwiek by nie była wiemy jedno – było warto!

16 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

16 komentarzy

  1. Avatar photo

    luki

    22 sierpnia 2013 at 08:43

    „Parę słów o miejscowych – bardzo mało ludzi na stadionie co dziwi. Po pierwsze grali z nami, czyli najlepiej jeżdżącą ekipą w całej lidze, a po drugie na pewno elektryzowała ich możliwość pojedynku kibicowskiego z oryginalną GieKSą” – widać w Bełchatowie mądrzy ludzie, bo nie przychodzą na mecze ze względu na to ilu debili będzie w klatce gości, a ze względu na poziom na boisku. Grali z jedną ze słabszych drużyn to wielu nie było.

  2. Avatar photo

    Gerard

    22 sierpnia 2013 at 08:50

    Tam zawsze jest taka frekwencja. Grali w ekstraklapie też mało kto chodził. W Łodzi mieli pretensje, że bogaty sponsor a wybrał klub, który nie ma kibiców. Kibicowsko są max na 1 ligę

  3. Avatar photo

    1977

    22 sierpnia 2013 at 09:18

    Obiektywnie to żenująca ta relacja,samozachwyt kibiców Katowic siege zenitu, wy odpalacie race i jest super efekt, my odpalamy to tylko dwie lądują na murawie, wasz super doping- to spóźnienie, troche śpiewów w pierwszej połowie, oprawa i cisza w drugiej połowie- i uwaga elektryzowanie kibiców grą z Katowicami, to już szczyt, kim wy jesteście żeby się wami podniecać, piłkarsko żenada od wielu już lat a kibicowsko no cóż nie każy robi sobie zgode z kosą po to aby inna kosa dała chociaż troche żyć. Bez napinki, pozdro dla normalnych

  4. Avatar photo

    Szef

    22 sierpnia 2013 at 09:32

    I co podacie sprawę do rzecznika praw obywatelskich i generalnego inspektora danych osobowych?

  5. Avatar photo

    Gerard

    22 sierpnia 2013 at 09:40

    do 1977. Zobaczymy ilu was ciule przyjedzie do Katowic i jaki doping stworzycie 🙂 Gówno gramy to fakt ale trzeba pamiętać jakie kłopoty miała GieKSa niedawno a kibicowsko łykamy was pod każdym względem.

  6. Avatar photo

    Do Gerard

    22 sierpnia 2013 at 10:44

    Kolego po szalu.. Łykacie nas pod każdym względem? No cóż ciężko to stwierdzić, ale porównywanie 65 tysięcznego miasta do ponad 300 tys. jest szczytem idiotyzmu z Waszej strony. Musicie mieć kompleksy i wasza oprawa była tego dowodem. „GieKSa jest tylko jedna”. Boli co?

  7. Avatar photo

    Gerard

    22 sierpnia 2013 at 11:26

    Nie porównuje miasta tylko kibiców ynteligencie. Czytaj chociaż ze zrozumieniem. Czy myślisz, że na GieKSe, ruch czy Górnik chodzą tylko kibice z tych miast? Po prostu wasz klubik nie ma kibiców, to sztuczny twór, nie ma dla kogo grać

  8. Avatar photo

    do Gerarda

    22 sierpnia 2013 at 11:37

    Ale ty jesteś głupi, zamiast wybrać się na wyjazd to siedzisz przed kompem I bredzisz, jak na wasze mecze chodza jeszcze ludzie z innych miast to pogratulować frekwencji, ile było ostatnio -2 tyś, na koleinym meczu będzie jeszcze mniej, ale napinaczy internetowych wam nie braknie. Zamiast iść na mecz lepiej pokazywać siłę w necie głupi ciulu

  9. Avatar photo

    ecik

    22 sierpnia 2013 at 11:49

    A czemu pod ok. 60 min ściągnęliście flagę „gieksa jest tylko jedna? Czyżby dotarło do was że to nie ta katowicka tylko bełchatowska?

  10. Avatar photo

    Gerard

    22 sierpnia 2013 at 11:55

    Typowy prymityw z kompleksami, nie masz argumentów to obrażasz. Nie mam możliwości jeździć na wszystkie wyjazdy a frekwencji się nie wypowiadaj

  11. Avatar photo

    GIEKSA B-TÓW

    22 sierpnia 2013 at 12:48

    napinkę to zaczęliście wy a z relacji wynika jakby to my mielibyśmy sie napinać na „prawdziwą Gieksę” i mieć jakieś kompleksy. kto był na meczu sam widział kto takowe miał 😉

    Beeełchatowski GKS!

  12. Avatar photo

    Gerard

    22 sierpnia 2013 at 13:39

    Nie macie kibiców!!! nigdy ich nie mieliście i nigdy nie będziecie mieli. Sponsor spi.. to znikniecie z piłkarskiej mapy Polski. Choć byście tu nie wiem jak mnie obrażali i wylewali swoje kompleksy to nic tego nie zmieni. Jesteście kibicowskim dnem i cała ekstraklasa to potwierdzi.

  13. Avatar photo

    do gerarda

    22 sierpnia 2013 at 14:29

    Na wyjazdy nie jeździsz bo mama niepozwala, wy macie całe rzesze kibiców głównie na internecine, bo w realu Ruch może zbić. Nigdy GKS Bełchatów nie kreował sie na wielką ekipę ale nie musimy dawać szpary Górnikowi jak wy gieksiary.

  14. Avatar photo

    andrzej

    22 sierpnia 2013 at 16:23

    My się napinaliśmy? To wy pierwsze co robiliście wchodząc do klatki to szliście do płota i zaczęliście coś bluzgać;) A dlaczego ściągneliśmy flagi w 90 minucie? Bo było info że psy nas chcą wyjebać z sektoru więc trzeba było za wczasu schować flagi.

  15. Avatar photo

    Adek

    22 sierpnia 2013 at 19:09

    Kibice z Bełchatowa nie moga przyjac do wiadomosci ze sa slabi juz nie raz byla napinka w necie ze jacy to oni nie sa 🙂 zawsze maja wytlumaczenie jak nie sraczka to urok 🙂

  16. Avatar photo

    fans

    23 sierpnia 2013 at 00:37

    flagi sciągane przed ostatnim gwizdkiem z powodu prowokacji POlicji już przy bramkach wyjściowych.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

A jak Nowa Bukowa – to koncert

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.

Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.

No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.

Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.

Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację  i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.

I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.

GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i  jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.

No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.

Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.

Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.

A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.

Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.

Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.

I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie popadać w euforię ani lament

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa zagrała na piątkę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice pokonał 5:0 Wisłę Płock na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z tego emocjonującego spotkania na Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga